9/22/2013

Dzień w Kuligowskim skansenie



Wczoraj w Kuligowie odbył się pierwszy prekursorski Ogólnopolski Zjazd Kolekcjonerów Kultury Wsi i Małych Miast.
Do Kuligowa w sobotę i niedzielę nie sposób dotrzeć komunikacją (busy tego dnia zamierają). Trzeba mieć własny transport. Ja dotarłam – co miało dla mnie dodatkowy urok - razem z Panią Grażynką i Marianem Pozorkiem z Muzeum Chleba (oraz ich znajomymi (Panem Januszem Ostrowskim – Prezesem Mazowieckiego Towarzystwa Kultury z żoną). Dotarliśmy chwilę po 11. Ludzi - kręciło się sporo, ale trudno ocenić „na oko” ile. Atmosfera luźna, żywo, gwarnie, w kuźni kręcił się kowal, na stoiskach wystawcy z wyrobami regionalnymi (były miody, biżuteria, regionalne przetwory, artystyczne wyroby kowalskie, z drewna, ceramika, tkanina artystyczna). Dzieci pod okiem animatorek także miały swoje zajęcia.


Konferencja zaczęła się ok. 11.30. Elegancki Jacek Żukowski i Pan Wojciech Urmanowski przywitali przybyłych i uroczyście dokonano otwarcia Wiaty Rybackiej. Później nastąpiło meritum, czyli wystąpienia: prof. Mędrzecki, a dalej już właściciele skansenów i muzeów: Zdzisław Bziukiewicz (Muzeum Kuriopwskie w Wachu www.muzeum.kurpie.com.pl), Andrzej Kongiel (Muzeum Etnograficzne w Prostyni www.malkiniagorna.pl), Krzysztof Jędrzejak (Prywatne Muzeum-Skansen w Laskowej www.laskowa.pl), Przemysław Rogal (Prywatny Skansen Pszczelarstwa i Rolnictwa w Wąsowie  w woj. Wielkopolskim)
skansen-wasowo.freehost.pl/) i Pan Marian Pozorek z Warszawskiego Muzeum Chleba www.warszawskie-muzeum-chleba.pl/, który wyobrażonym smakiem chleba zachęcił do posiłku wszystkich przybyłych. Uczta była mięsna, energetyczna bezpłatna dla wszystkich uczestników: flaki i pierogi z mięsem. A potem w wolnym czasie ludzie przede wszystkim nawiązywali kontakty, rozmawiali, zaglądali na stragany, kupowali.
Po przerwie odbyły się dalsze prezentacje: Stanisława Jachymka (Zagroda Guciów www.guciow.pl na Roztoczu), Pana Brzozowskiego z Muzeum Ludowego Rodziny Brzozowskich w Sromowie (w Łódzkiem)
www.muzeumludowe.pl/, Janusza Borkowskiego z Muzeum Techniki Rolniczej i Gospodarstwa Wiejskiego w Redczu Krukowym (Kujawsko-Pomorskie) www.redeczkrukowy.pl, Aleksandra Puszko z Muzeum Chata Mazurska w Owczarni (Warmińsko-Mazurskie) www.owczarnia.com/muzeum na koniec była egzotyka, której nie udało mi się wysłuchać (z powodu bliższego nawiązywania kontaktu z innymi uczestnikami). A na końcu wystąpiła Ania Czyżewska z Pracowni Etnograficznej, która mówiła o badaniach muzeów prywatnych, powołując się między innymi na AriAri.
Jedni mówili poetycko, jak Pan Jachymek, inni dzielili się swoim sukcesem, jak Pan Janusz Borkowski, wprowadzając dużą dozę pozytywu i zapraszając zebranych do siebie na następny rok, inni może nieco onieśmieleni jak Pan Przemek Rogal, ale wzruszający w opowieści o muzeum stworzonym przez ojca, jeszcze inni po prostu opowiadali i pokazywali miejsca, które udało im się stworzyć – Pan Jędrzejak urokliwą i zadbaną Laskową, Pan Brzozowski kolorowy, łowicki Sromów, Pan Puszko estetyczną, „grzeczną” Owczarnię, Pan Bziukiewicz barwnie opowiedział o swoim Wachu, a Pan Kongiel nieco nostalgicznie, ponieważ podzielił się z zebranymi informacją, że skansen musi (ze względów rodzinnych) przestać w tym miejscu funkcjonować i nie wiadomo jaki będzie jego dalszy los. Pan Pozorek – jak zawsze pięknie opowiedział o chlebie i swoim dobrym jak chleb muzeum. Niektórzy jak Pan Jachymek i Pan Borkowski okazali się też poetami, można było dostać ich tomiki wierszy – prawdziwi ludzie-orkiestry, przedsiębiorcy i romantycy piszący wiersze.
Dużo wrażeń, refleksji, to było dobre, pozytywne spotkanie.
Po wykładach wszyscy dostali prawdziwie mięsną kolację kolację i ci którzy nie zostawali na nocleg w Kuligowie musieli wyruszyć do domu. Szkoda, bo wieczór mógł być dobrą okazją do dalszej rozmowy. A także dzień dzisiejszy.
To spotkanie na pewno było wszystkim zebranym prywatnym muzealnikom potrzebne. Poznali się, wymienili doświadczeniami, przekonali, że nie są sami, uważani czasami w swoich środowiskach za szaleńców. Ci którzy radzą sobie dobrze, wyrazili deklaracje pomocy tym, którzy mają mniej siły przebicia.
A co skonstatowaliśmy my badający ?
Muzea prywatne mają bardzo różne oblicza, bo prowadzą je różni ludzie. Niektóre skanseny to przedsiębiorstwa z rozpisanym i realizowanym z powodzeniem biznesplanem, inne to małe lokalne inicjatywy. Dobrze, że jest taka różnorodność kolekcji, podejścia w zorganizowaniu tych miejsc. Jednoczące jest podejście do kultury, jako tej którą należy chronić i przekazywać młodemu pokoleniu, edukować ludzi i czerpać z lokalnego bogactwa garściami, dzielić się nim. Wszyscy w tej materii są idealistami, którym się udaje ratować masę rzeczy. W muzeach państwowych jest zgoła inaczej, bo one mają swoje „limity”, programy kolekcjonerskie, kwalifikujące komisje zakupów. Cechą muzeów profesjonalnych jest profesjonalna selekcja. W muzeach prywatnych napływ rzeczy jest teoretycznie nieograniczony. Doskonale można się było o tym przekonać zwiedzając skansen w Kuligowie.
Dobrze, że ruszyło się w temacie prywatnego muzealnictwa, ale zabrakło kilku podmiotów. które zajmują się tym samym, chociaż w innym badawczym podejściu. Należy mieć nadzieję, że za rok zewrzemy szeregi.
Organizatorzy to: Fundacja Dziedzictwo Nadbużańskie, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków - Oddział Mazowiecki oraz Lokalna Grupa Rybacka Zalew Zegrzyński.
Szczególne podziękowania należą się Panu Wojciechowi Urmanowskiemu, który pięknie ugościł zebranych.
P.S Fragment z tytułu zjazdu ‘„Kolekcjonerzy Kultury” – i dalej - ze wsi i małych miasteczek’ doskonale nadaje się jako temat badawczy.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza