Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl Uwodzicielski gabinet kolekcjonera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl Uwodzicielski gabinet kolekcjonera. Pokaż wszystkie posty

3/10/2013

Uwodzicielski gabinet kolekcjonera.Poetyka muzeum prywatnego. Cz. V


Muzeum-skansen Regionu Sokołowskiego Mariana Pietrzaka
Adam Mazur zauważa, że współczesne Gabinety Kolekcjonerów[1]  ulegają „stłamszeniu” przez muzea naukowe. Ale w ponowoczesnym świecie na powrót znajduje się miejsce także i dla tych wyjętych spod muzealnego prawa „specyficznych gabinetów osobliwości”, które stanowią swój własny – z punktu widzenia porządku muzeum –„nie-porządek”, starając się być nieco cieniami muzeum, ale ceniących również swoją nieskrępowaną wolność w panowaniu nad rzeczami. Muzea prywatne i prywatne kolekcje, w swojej niekiedy przypadkowości doboru rzeczy, gromadzeniu „wszystkiego”, małej selekcji, nie narzucają swojego PORZĄDKU. Ten porządek jest wytworzony jakby samoistnie, można go określić jako „naturalny”, „staje się” poprzez rzeczy na które zbieracz w swoich poszukiwaniach trafia, bądź jemu się trafiają; bo to rzeczy na swój sposób wybierają zbieracza. On staje się ich posłusznym medium w tej walce o wyobrażoną wieczność.

2/24/2013

Uwodzicielski gabinet kolekcjonera. Vivat nieintencjonalna polifoniczność muzeów prywatnych cz. IV

Marian Pietrzak w swoim Muzeum Skansenie Regionu Sokołowskiego

Muzeum to teatr z niemymi (w sensie werbalnym) aktorami, martwa pantomima przedmiotów. Muzeum naukowe jest miejscem zorganizowanym, „obliczonym”, wszystko działa zgodnie z określonymi procedurami. Ekspozycja muzealna w takim muzeum powstaje zawsze jako wynik koncepcji zawierającej naukowe przesłanie, jako narracja określonego tematu lub estetyczna wykładnia. Przestrzeń jest zawsze zorganizowana, eksponaty poddane uprzednio konserwatorskim zabiegom - i tu są dwie szkoły i odmienny rezultat zabiegów: obiektom przywraca się pierwotny blask lub zachowuje ich „ostatnie tchnienie”, stan zbliżony do ostatniego momentu swojego prawdziwego życia. Po zabiegach „kosmetologicznych”, gotowe do pokazu, ułożone wg przyjętego porządku grają jak niemi aktorzy w muzealnym spektaklu, powstałym na kanwie scenariusza tej wystawianej „sztuki”.

2/17/2013

Uwodzicielski „gabinet kolekcjonera”. Masyw ekspozycyjny, Gabinet Osobliwości i potencjalne życie rzeczy. Cz. III



Muzeum Diabła Polskiego, Przedpiekle, Warszawa
W muzeum prywatnym widzimy masę rzeczy, które można określić (zapożyczając tytuł wystawy Roberta Kuśmirowskiego z gigantycznych zbiorów rodziny Sosenków, prezentowanej w roku 2009 w Bunkrze Sztuki w Krakowie) mianem „masywu kolekcjonerskiego”. A cechą masywu jest to, że jest potężny, zwarty i jest go po prostu dużo. Skumulowane w muzeach prywatnych – na być może zbyt małej przestrzeni – obiekty, zdają się być stłoczone. Ustawione są nazbyt ciasno, jest ich może za dużo ? Ale tyle ma być, bo tylko w tym masywie, w tej masie stanowią o swojej sile (tak uważają wszyscy prywatni muzealnicy). Na ekspozycję trafiają prawie wszystkie zdobycze, bez selekcji, bo też każdy zbieracz stara się, aby przedmioty które zdobywa nie były identyczne i powtarzalne. Wszystkie są dla zbieraczy oryginalne, jedyne i ten fakt predestynuje wszystkie do zaistnienia w muzeum. „(...) w muzeum, czy też w grupie, te przedmioty stanowią piękno i jakąś taką większą potęgę”[1].

2/10/2013

Uwodzicielski „gabinet kolekcjonera”. Ekspozycja rzeczy. Cz. II


Każdy kolekcjoner chce pokazać na ekspozycji niemalże wszystko co zebrał, ponieważ wszystko uważa za cenne, ważne, wartościowe, warte pokazania innym. I tak też się najczęściej dzieje, większość zbioru trafia na ekspozycję. Tylko nieznaczny segment danej kolekcji – i to najczęściej z braku miejsca jest niepokazywany, ale na tę prezentację również oczekuje (np. w Muzeum Diabła Polskiego Przedpieklu,  właściciel Wiktoryn Grąbczewski ocenił, że ok. 30 % zbiorów jest złożonych i nieeksponowanych, w innych właściciele mówią np. „jeszcze coś mamy złożone, bo nie ma na to miejsca”).

1/28/2013

Uwodzicielski „gabinet kolekcjonera”



Jaka jest pierwsza nasza myśl, kiedy wchodzimy do muzeum prywatnego ? Wydaje nam się, że znaleźliśmy się w składowisku lub na strychu. Niektórzy zwiedzający, niektóre muzea prywatne określają wręcz jako „rupieciarnie”, „graciarnie”. Ale przecież tak nie jest wszędzie. W przypadku muzeów prywatnych ta generalizacja nie działa. Bo są także muzea zorganizowane wg określonej koncepcji, które mają przemyślane ekspozycje (i tu mamy doskonałe przykłady – Muzeum Chleba pana Mariana Pozorka, czy Muzeum Diabła Polskiego pana Wiktoryna Grąbczewskiego, który zorganizował ekspozycję regionalnie odnosząc się do podziału Oskara Kolberga).