5/19/2013

Kolekcja jako życiowy leitmotiv, cz. VIII



Marian Pozorek przed swoim Muzeum Chleba

                                                               

Kolekcjonowanie na „poważnie” porządkuje życie i życie jest  kolekcjonowaniu podporządkowane. Stanowi jego oś. To wokół tego życiodajnego działania zorganizowany jest byt. „Sama organizacja kolekcji zastępuje czas”[1] i pozwala uporać się z własnym przemijaniem. Wytrawny kolekcjoner potrafi umiejętnie łączyć sprawy zawodowe z potrzebą powiększania swojej kolekcji;
Widok na Muzeum-Skansen Ziemi Sokołowskiej Mariana Pietrzaka
(np. Marian Pietrzak pracując jako taksówkarz docierał do różnych miejscowości Jeździłem 28 lat taksówką i z tej racji miałem możność poznać cały powiat sokołowski. Miałem możność poznać różne cmentarze, pałace, dworki. To wszystko mnie oczywiście ciekawiło, bo inni tak samo jeździli i tym się nie interesowali, a ja w tym czasie to wszystko poznawałem. Spotykałem się z różnymi, którzy pamiętali dawnych dziedziców majątków, dawne majątki, różne opowiadali ciekawostki dotyczące różnych spraw, jakie się działy w majątkach. I ja to wszystko zebrałem i napisałem tą książkę „Dwory, folwarki, pałace zachodniego Podlasia.”[2], Grąbczewski jako reżyser teatru lalkowego jeżdżąc po Polsce zawsze gdzie zajechał pytał o miejscowych twórców rzeźbiarzy, żeby sprawdzić czy rzeźbią postaci diabła). Organizuje mu ona wydatnie czas wolny (...) żeby wolny czas nie był straconym czasem, ale żeby przynosił przyjemność.[3] Bo kolekcja to także hobby, chwile przyjemności poza obowiązkami, stanowi jakby drugie, może lepsze życie, życie które daje zaspokojenie potrzeb „wyższych”, będąc sama bardziej metaforą rzeczywistości, niż naśladownictwem (metonimią). Dopóki żyję, będę się cieszył, że udało mi się to uratować, będę to konserwował. Wydaje mi się, że nie zostanie to na złom wywiezione. Wydaje mi się, że to nie pójdzie całkowicie w niwecz. Bo moim marzeniem jest, żeby to zostało tu, ale czy to zostanie, jak to będzie to trudno powiedzieć. Ale nie myślę, aż tak często o tym[4].
Przy Prywatnym Muzeym Tadeusza Barankiewicza w Woli Rębkowskiej
Kolekcjonowanie jest interpretacją świata wyrażoną w medium sklasyfikowanych, umieszczonych w określonych kategoriach przedmiotów kolekcje są pewną postacią wiedzy[5]. Niektórzy kolekcjonerzy potrafią „zagarnąć” tę wiedzę, „czytają” rzeczy na sposób naukowy, starają się je interpretować naukowo lub wg własnego rozumu , opracowują wg autorskich metod swoje kolekcje (i tu nie zawsze zgodnie z nauką), działają popularyzatorsko wydając książki[6] Tym samym dokonują uporządkowania zbioru i swojego świata, a jednocześnie ich życie podporządkowane kolekcjonowaniu i kolekcji jest zorganizowane, „ubrane” w sens.
Diabły w Muzeum Diabła Wiktoryna Grąbczewskiego

[1] Ibidem, s. 165
[2] Pietrzak, op. cit.
[3] Grąbczewski T., wywiad z dn. 26.09.2012 r.
[4] Barankiewicz, op. cit.
[5] Tańczuk, op. cit, s. 203
[6] (Grąbczewski pisze książki stricte związane z kolekcją diabła, m.in. Łęczyckie bajanie o Borucie Panie, Diabeł polski w rzeźbie i legendzie, Klechdy diabelskie, z kolei Marian Pietrzak opracowuje na bazie własnych wspomnień i historii książki o regionie: Sokołów Podlaski w latach 1939-1944, Pamiętnik z czasów okupacji, Sokołów Podlaski dawniej i dziś oraz opowiadania z lat 1863-1945, Jaćwingowie – powieść historyczna z czasów Kazimierza Sprawiedliwego, Dwory, folwarki, pałace zachodniego Podlasia, Kościoły i cmentarze ziemi sokołowskiej. W jego wypadku wspomnienia, zamiłowanie i pogłębianie wiedzy o historii regionu oraz kolekcja zazębiają się ).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza