8/20/2012

Brzeskie imperium




Żeby uważnie zwiedzić to muzeum potrzebny byłby cały dzień. Może i dłużej. Zbiory muzeum z Redczy Krukowej to imponująca kolekcja przedmiotów, których wartość dorównuje cennym zbiorom muzeów państwowych. Urządzenia rolnicze, zabytkowe samochody, hala motorów, rowerów, motorynek i skuterów, pomieszczenia zaaranżowane na biuro lat 80. i 90., zbiory archeologiczne, kolekcje etnograficzne, dawny gabinet stomatologiczny, apteka i urząd pocztowy to tylko część niekończących się zbiorów z Muzeum Techniki Rolniczej i Gospodarstwa Wiejskiego.

Właściciel muzeum, pan Janusz Borkowski wraz z synami Radosławem i Sewerynem to zacięci kolekcjonerzy. Wszystko zaczęło się w 1987 roku, kiedy pan Janusz - rolnik starał się o opryskiwarkę, niezbędną wtedy w jego gospodarstwie. Niestety bez skutku - wytwórnia maszyn rolniczych miała długą listę osób, które czekały na zaopatrzenie. Postanowił, że sam ją skonstruuje. Jego pomysłowość szybko została zauważona przez sąsiadów. Im również wykonał podobne urządzenia. Od tego zaczęła się jego wielka przygoda z "Krukowiakiem" - zatrudniającą obecnie 500 osób (ponad 10% mieszkańców miasta) fabrykę maszyn rolniczych z Brześcia Kujawskiego. Jednocześnie zaczął tworzyć zbiory ocalające od zapomnienia lokalną historię. Interesowały go głównie zabytkowe i nieużywane już maszyny i urządzenia używane na polskiej wsi. Do tego zbiory historyczne, archeologiczne, etnograficzne, techniczne i wzornicze. Jego synowie zaczęli zbierać motory, rowery, skutery, samochody zabytkowe lub już nieprodukowane jak Nysa czy Fiat 125 i 126p. Zrobiła się z tego pokaźna kolekcja, która swoje miejsce znalazła w dawnych halach Krukowiaka, który tak się wtedy rozrósł, że przeniósł się z Redcza, gdzie mieszka do dziś cała rodzina Borkowskich do pobliskiego Brześcia Kujawskiego.
W tym roku minie dwadzieścia pięć lat od początku przygody z fabryką i kolekcją. Jednak oficjalne otwarcie odbyło się dopiero w sierpniu 2011 roku. Pan Janusz jako przedsiębiorca jest bardzo znaną i cenioną osobą nie tylko w środowisku lokalnym, ale także w całej Europie na rynkach branżowych. Na korytarzach fabryki oraz muzeum wiszą dziesiątki dyplomów, podziękowań, wyróżnień i tytułów nadanych biznesmenowi przez te dwadzieścia pięć lat. W atmosferze upadających fabryk i przedsiębiorstw brzeski Krukowiak jest świetnie prosperującą firmą, której sukces rośnie z roku na rok. Cała kolekcja jest zbierana i utrzymywana za prywatne pieniądze. Nie ma w niej udziału ani samorząd ani urzędy państwowe ani inni partnerzy prywatni. 
Pan Janusz stara się ocalać od zapomnienia lokalną historię, wspomnienia po mijających czasach i ludziach. W powiększaniu kolekcji wspierają go prywatni darczyńcy, którzy przynoszą kolejne eksponaty ze swoich domów i zagród. Wiele z nich kupowanych jest jednak przez internet. Poza wszystkim rodzina Borkowskich kupuje niszczejące pałace i restauruje je, również z prywatnych środków.
Sukces muzeum oraz powodzenie idei nie byłyby jednak możliwe gdyby nie fabryka, przedsiębiorczość i determinacja właściciela. Uważa, że pieniędzy nie zabierze przecież ze sobą do grobu. Cytuje Juliana Tuwima - sukces to "coś, czego przyjaciele nigdy ci nie wybaczą." Nie jest łatwo odnosić sukcesy w tak małym środowisku.






Joanna Kozera

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz