8/20/2012

Kot - sfinks u wrót Muzeum Oręża i Techniki Użytkowej

 
Z bazy Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów[1] wynika, iż wśród wpisanych do ewidencji muzeów prywatnych zdecydowanie dominują muzea o profilu militarnym. Siła górą – zbroje, pistolety, karabiny, broń biała… – można pomyśleć, taka koniunktura na akcesoria związane z walką, wojną, przemocą, adrenaliną, ale też obroną, wolnością, bohaterstwem, kunsztem wykonania i kunsztem posługiwania się... Skojarzenia można mnożyć, zainteresowanie militarnymi utensyliami jest faktem do zbadania[2].
Kiedy spotykam, w ich domu w Kobyłce, panią Iwonę i pana Pawła Zaniewskich z Muzeum Oręża i Techniki Użytkowej[3] – czuję, że to ludzie, którzy muzeum zorganizowali z planem. Rozmawiamy przy kawie, herbacie, ciastkach. Państwo Zaniewscy opowiadają z zapałem o swoich najpierw indywidualnych, a później wspólnych kolekcjach, z pasją o swoim muzeum, ze znajomością prawa o muzeach i muzealnictwie, z krytycznym uzasadnieniem o niektórych ekspozycjach w innych muzeach[4]...
Przeszli – można uznać – wszystkie etapy kolekcjonerstwa - od „kolekcji domowych” i dziecięcego zbierania „staroci”, poprzez kolekcje wpisane do ewidencji zabytków ruchomych województwa mazowieckiego (4 kolekcje: karabinów, bagnetów, sprzętu foto i sprzętu audio), do upublicznienia kolekcji w działającym w majestacie prawa muzeum prywatnym [5]. Powód powołania jednostki muzealnej był „oczywisty” – chęć podzielenia się z innymi kolekcją i wiedzą na temat posiadanych przedmiotów. Muzeum zostało założone w roku 2006[6] w piwnicy domu i jak każde szanujące się muzeum przyjmując od tej pory zwiedzających (w odróżnieniu od większości muzeów tutaj każdy dzień był bezpłatny dla zwiedzających); organizując wystawy w terenie na festynach, imprezach, w ośrodkach kultury, wypożyczając swoje obiekty na zewnątrz. Niestety – mimo mojej narastającej podczas rozmowy ciekawości – nie było mi dane zobaczyć ekspozycji stałej – stąd czas przeszły w poprzednim zdaniu – ponieważ w roku 2010 piwnica została zalana i obecnie zbiory muzeum można oglądać wyłącznie na wystawach plenerowych. Zabytki przewieziono do zewnętrznych magazynów. Muzeum wystawia się okazjonalnie, ale najbliższa prezentacja odbędzie się niebawem – 9 września na Pikniku „Spotkanie z historią” w Kobyłce[7].
Będę kibicować, żeby odbudowa pomieszczeń dla muzeum ziściła się jak najszybciej, ale rozumiem, iż zgromadzenie środków własnych na ten cel może potrwać długo. Bez możliwości ubiegania się o dotacje na działalność podstawową, muzea prywatne w osobach ich założycieli muszą radzić sobie same. Zwracając się o wsparcie do władz lokalnych w imię gromadzenia i zachowania dóbr kultury dla potomnych, najczęściej nic nie uzyskują, poza niegroźnym określeniem padającym z ust urzędników, że są „dziwakami”. A „dziwactwo” zbierania, a później utrzymania zebranych „dziwactw” kosztuje – z tym każdy kolekcjoner się liczy. Niemniej w czasach powszechnego korzystania z dotacji, funduszy, grantów muzea prywatne – truistycznie stwierdzając – jako gromadzące dobra kultury[8], powinny mieć podobne możliwości jak inne instytucje kultury, w tym muzea państwowe i samorządowe. I aż wydaje się niemożliwym fakt, że w dobie boomu prywatnego muzealnictwa sektor ten został nieco pominięty, sprawa jest – należy wierzyć – do skorygowania[9].
Na słupku przy bramie ulokował się tajemniczy rudy kot, który strzeże wejścia niczym sfinks. Można go z daleka uznać za niemego strażnika, ale jest jak najbardziej żywy. Kot mnie przywitał i pożegnał. Kiedy będzie mógł pełnić swoją rolę strażnika skrytych za bramą muzealnych skarbów?

P.S. 1. Pan Paweł popularność muzeów militarnych tłumaczy tak „jeśli chodzi o "fenomen" muzeów militarnych, to myślę, że związane to jest z łatwością pozyskania eksponatów. Polska jest jednym wielkim polem pobitewnym. Naprawdę wystarczy wybrać się z wykrywaczem metali na pole w pobliżu większych skupisk ludzkich i znajduje się różności, w większości militaria. Czemu? Jakość wykonania i zastosowane materiały. Im eksponat starszy tym z lepszego materiału i z lepszą jakością wykonania. Poza tym jednak broń od zawsze fascynowała ludzi i im towarzyszyła. Nawet ci, którzy uważają się za mega pacyfistów używają noży, siekier itp. A to jest przecież broń. Te przedmioty najpierw służyły do walki. Nawet siekierki płatnicze najpierw były bronią, a dopiero później zmieniło się ich zastosowanie. Dodatkowo nasze społeczeństwo od wieków gromadziło broń. Myślę, że to dlatego jest takie zainteresowanie muzeami typu wojskowego”.
P.S. 2. Znowu dostaję prezent[10] – tym razem to odlewany cynowy żołnierzyk, które Państwo Zaniewscy odlewają z dziećmi na pokazach. Żołnierz XVIII-wiecznej Armii Pruskiej nie przypomina mi mojego dzieciństwa, bo nie bawiłam się żołnierzami, ale będąc przedstawicielem zabawek z przeszłości budzi nostalgię. Na pewno go zachowam jako pamiątkę. Dla przyszłości. Będzie wspomnieniem Muzeum Oręża i Techniki Użytkowej i jego założycieli pani Iwony i pana Pawła Zaniewskich.


[4] Wywiad przeprowadzony w dn.7.08.2012 wspólnie z Anną Kulikowską
[6] Od tego czasy Państwo Zaniewscy dzielą się swoim doświadczeniem z innymi chcącymi założyć muzeum prywatne.  Informacje zamieścili na stronach www.myvimu.pl oraz www.poszukiwanieskarbow.com 
[7] www.spotkaniezhistoria.strefa.pl
[8] W tym miejscu nie będę szerzej rozwijała wątku roli muzeów prywatnych
[9] Jako beneficjenci projektu finansowanego przez MKiDN zostaniemy przeczytani w poprojektowej relacji
[10] http://muzeaprywatne.blogspot.com/2012/08/sentymentalnie-nie-na-temat-czyli-o_2482.html

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza